Przejdź do głównej zawartości

O mojej przygodzie z „Dzień Dobry TVN”



 To był kolejny dzień w kalendarzu, czwartek -  11 października. Z utęsknieniem czekałam na weekend i na odpoczynek, przy dobrej kawie i z nowym kryminałem w ręce, który otrzymałam w prezencie od męża. To był bardzo ciekawy tydzień… 9 października, we wtorek uczestniczyłam na Zamku Królewskim w Warszawie w Uroczystej Gali Nauczyciel Roku 2018, gdzie znalazłam się w gronie trzynastu najlepszych nauczycieli z Polski. O tak, to był bardzo emocjonujący tydzień, ale i bardzo miły, sprawiający mi wiele radości oraz wiele zadowolenia mojej rodzinie. 
Gdy emocje jeszcze nie opadły po wtorkowych wydarzeniach, w słuchawce telefonu, usłyszałam miły kobiecy glos, który zaprosił mnie, do Warszawy do programu „Dzień Dobry TVN”. W słuchawce usłyszałam, że nagranie jest w niedzielę 14 października, w dniu kiedy przypada Dzień Edukacji Narodowej, że mogę przyjechać dzień wcześniej, bo TVN opłaca nocleg w Hotelu Mercure, a do tego mogę zabrać najbliższą rodzinę. No to szykuje się wspaniały weekend w stolicy, pomyślałam. Wykonałam szybki telefon do męża, aby poinformować go o naszych weekendowych planach, (bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym pojechać tam sama), a potem rozpoczęłam układanie planu naszego dwudniowego pobytu w stolicy.  Tak więc postanowione – w sobotę wyruszamy do Warszawy. Uwielbiamy to miasto, i kiedy tylko możemy je odwiedzić, to z przyjemnością obieramy ten kierunek w naszych weekendowych wyjazdach. 
W sobotę na fb zamieściłam krótką wiadomość „W niedzielę Blondynka w Dzień Dobry TVN”. Nie sądziłam, że ta wiadomość wywróci całego mojego fb do góry nogami. Miło było czytać te wszystkie ciepłe słowa dodające otuchy, słowa o życzeniu powodzenia i trzymaniu kciuków (fajnie jest, gdy ktoś nas wspiera, nawet tak wirtualnie). W tym i następnym dniu, odpisałam chyba na kilkaset wiadomości z pytaniem o godzinę emisji (a może lepiej, gdyby nikt o tym nagraniu nie wiedział?).  W co trzeciej otrzymanej wiadomości było pytanie, kto poprowadzi program w niedzielę rano? Dla mnie, super duet, Kinga Rusin (zapalona ekolożka) oraz Piotr Kraśko (podobno jeden z najprzystojniejszych dziennikarzy… może i jest przystojny, ale ja i tak mam swojego, przystojniejszego Krzysztofa). 


Sobota rano, wspólne rodzinne śniadanie, potem pakowanie walizek do samochodu i wyjazd w kierunku stolicy. Jak to dobrze, że z Warszawą łączy nas autostrada, więc ta podróż nie trwała nieskończenie długo. 
Pierwszy punkt naszej wyprawy to Galeria Mokotów, chociaż plany były inne, ale w ostatniej chwili zostały one zmienione przez mojego syna, bo czego to nie robią rodzice dla swojego dziecka. Oczywiście interesował nas w galerii tylko jeden sklep, sklep z klockami LEGO. Dlaczego? bo tylko w tym jednym, jedynym sklepie w Polsce można kupić różne pojedyncze klocki, co dla kolekcjonerów i pasjonatów klocków okazuje się niezmiernie ważne. 
Całe popołudnie, aż do późnego wieczora, biegaliśmy poznając urokliwe zakątki stolicy oraz klimatyczne kawiarnie i restauracje. Życie w tym mieście, to ciągła moc atrakcji, liczne muzea, wystawy, eventy i koncerty oraz ogrom ludzi, których spotkać można na każdej ulicy Warszawy. Miasto pełne życia, miasto, które nie śpi. 


W czasie wieczornego spaceru, odwiedziliśmy róg Hożej i Marszałkowskiej, gdzie mieści się studio Dzień Dobry TVN, aby jutro bezbłędnie trafić do celu. 


Do hotelu, dotarliśmy wieczorem. No muszę stwierdzić, że TVN o swoje gwiazdy dobrze dba, zapraszając je wszystkie do Hotelu Mercury. 

Po pysznym śniadaniu, całą rodziną wyruszyliśmy do studia (z hotelu było to jakieś pięć minut spacerkiem). 
Przed wejściem do kawiarenki DDTVN znajdowało się grono fanek występującego wcześniej muzyka, które obiegły go prosząc o autograf i selfika. Spotkała mnie tam również przezabawna sytuacja, podeszła do mnie pewna Pani, prosząc mnie o autograf. Zdziwienie moje było wielkie. Niestety okazało się, że nie o mnie chodziło (haha), wytłumaczyłam Pani, że nie jestem Otylią Jędrzejczak, bo oprócz koloru włosów, to pewnie niewiele mamy wspólnego, no może jeszcze to, że potrafię pływać. Trudno jednak, było to Pani zrozumieć, że ja to nie tamta. 
A w studio… Zrobiliśmy WOW, na wejściu, bo wszystko wydawało nam się inaczej niż w telewizorze, gdy go oglądamy siedząc w domu na kanapie (każdy zawsze ma jakieś swoje wyobrażenie o czymś, co jest poza naszym zasięgiem). 
Po przekroczeniu progu studia, od razu panowała tam miła atmosfera. Pani Magda, która do mnie dzwoniła i omawiała wszystkie szczegóły, okazała się przesympatyczną młodą osobą, która od razu otoczyła nas opieką i pomagała w czym tylko się dało. Dziękuję Pani Magdo, dzięki Pani czułam wewnętrzny spokój. Jest Pani super zorganizowaną osobą. Zresztą, cała ekipa spisała się na medal, ze spokojem i z precyzją objaśniając nam tajniki nagrywanego programu.  


Gdy mój mąż i syn zasiedli na kanapach i poznawali studio, ja zostałam zaproszona na fotel, gdzie wykonano mi makijaż. O ja, przecież ja się prawie wcale nie maluję, a tu trafiłam pod profesjonalne skrzydła, super makijażystki. Po półgodzinnym makijażu, długo wpatrywałam się w lustro i szukałam odpowiedzi na pytania: czy to ja?, czy nie ja?. 



Na kanapie, przed naszym wejściem na antenę, długo rozmawiałam z nauczycielkami, które również zostały tego dnia zaproszone do studia, a które poznałam już podczas Gali Nauczyciel Roku 2018. Oczywiście wyjaśniam wszystkim, którzy widzieli program… kolor sukienek pozostałych belferek to czysty przypadek, to nie był wymóg stacji (kolor niebieski jest widocznie ulubionym nauczycielskim kolorem). Żeby było śmieszniej, gdy rano szykowałam się do wyjścia, w hotelu miałam trzy sukienki do wyboru, czarną (w której wystąpiłam), różową i … niebieską, a właściwie kobaltową. Decyzją mojego syna założyłam czarną (okazało się, że był to trafny wybór, bo na moją sukienkę, na antenie zwrócił nawet uwagę Piotr Kraśko, haha). 




Co się wydarzyło na kanapach, podczas nagrywania programu… widzieli chyba wszyscy, znajomi i nieznajomi, rodzina i przyjaciele. 



Po nagraniu, gdy emocje już opadły, wreszcie mogłam spokojnie wypić kawę i poznać innych zaproszonych w tym dniu gości do programu. Była i Kasia Stankiewicz (z całym zespołem Varius Manx) i Marianna Kowalewska (aktorka z serialu „Pułapka”) oraz Otylia Jędrzejczak. Wszyscy, okazali się mili i serdeczni, bez problemu rozmawiali i zrobili sobie z nami zdjęcia. Pan Jan Kuroń, który gotował przepyszne dania tego dnia, też zrobił z nami zdjęcie i obiecał do tego, że przyjedzie do naszej szkoły, aby pogotować z uczniami Technikum Żywienia w mojej szkole. 




Mój mąż, wiedząc dzień wcześniej, że w DDTVN będzie Otylia, wielokrotna medalistka Olimpiady oraz Mistrzostw Świata i Europy, przygotował się i zabrał ze sobą koszulkę Górnika Konin oraz koszulkę reprezentacji Polski, prosząc Otylię o autograf. Koszulka z podpisem Otylii, wystawiona została później na aukcję w celu ratowania klubu sportowego (została ona później wylicytowania i znalazła nowego właściciela). 


Z przyjemnością oglądaliśmy program Dzień Dobry TVN od innej strony. Po programie wykonaliśmy kilka pamiątkowych zdjęć. 




Gdy wyszliśmy ze studia, włączyłam wreszcie mój telefon. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie miałam tylu nieodebranych połączeń, tylu smsów, maili i wiadomości Messenger z wiadomościami i gratulacjami (magia telewizji działa). Do bardzo wielu gratulacji dołączone było zdjęcie telewizora, w którym widniała moja głowa. Już teraz wiem, niczym w dobrej reklamie, które telewizory są najczęściej kupowane, przez moich przyjaciół, znajomych i rodziców moich uczniów. 






To był miły dzień, dzień, który na długo pozostanie w mojej pamięci. Każdemu życzę, aby choć raz miał swoje pięć minut w programie Dzień Dobry TVN oraz mógł przeżyć tyle miłych i pełnych emocji chwil.



A potem moja wizyta w Dzień Dobry TVN, pojawiła się w lokalnych mediach.




Komentarze

Popularne Posty

Tydzień Uczniowskiej SuperMocy - co to, po co i dlaczego?

Co to jest Tydzień Uczniowskiej SuperMocy? Tydzień Uczniowskiej SuperMocy to tydzień, podczas którego chciałabym zaproponować, aby w każdej szkole, klasie zorganizowane zostały zajęcia, warsztaty, gry i zabawy, podczas których uczniowie mieliby szansę poznać siebie oraz swoje mocne strony.
Po co zaproponowałam Tydzień Uczniowskiej SuperMocy? Pytaliście kiedyś uczniów, co jest ich mocną stroną? W czym są najlepsi? Co najlepiej robią? Co w sobie lubią? Co uważają za swoje największe osiągnięcie? Długo czekaliście na odpowiedzi? A pytaliście kiedyś swoich uczniów o ich słabe strony, w czym są niedoskonali, z czym sobie nie radzą, co jest ich największym niepowodzeniem? I co, tak samo długo czekaliście na odpowiedzi? Otóż to, uczniowie, zdecydowanie szybciej i łatwiej potrafią mówić o swoich słabych stronach, niż o mocnych, dużo więcej potrafią wymienić słabych stron niż mocnych (słabych 10, może więcej a mocnych 1 może 2). Poprzez akcję Tydzień Uczniowskiej SuperMocy chciałabym bardz…

Wielka biologiczna gra o NEURONY

Na czas, kiedy edukacja przeniosła się ze szkoły do domu proponuję moim uczniom „Wielką biologiczną grę o NEURONY”

Koronawirus zmienia oblicze obecnej edukacji. Najbliższe tygodnie, to czas, gdy edukacja odbywać się będzie w troszkę inny sposób. Pomimo tego, że zamknięte są szkoły, to wcale nie znaczy, że nie można teraz zdobywać nowej wiedzy. Oczywiście, że można, tylko troszkę w inny sposób. Jak grzyby po deszczu, powstają platformy edukacyjne do nauki każdego przedmiotu, z łatwym, bezpłatnym dostępem dla każdego ucznia, niezależnie od poziomu nauczania. Korzystajcie z nich, jeżeli tylko możecie. Cieszę się również z faktu, że nauczyciele także działają, tworzą i nagrywają lekcje on-line, aby każdy uczeń mógł poczuć się jak w szkole. Sama znam wielu takich cudownych belfrów, którzy już lada dzień wystartują ze swoimi lekcjami w wirtualnej klasie, i prawdę mówiąc, już się nie mogę doczekać tych lekcji. A ja? Czy też przygotuję takie lekcje? Być może TAK. Jestem TIK-owym nauczycielem i …

OGÓLNOPOLSKI PROJEKT „EKO-SZKOŁA”

Środowisko przyrodnicze, w którym żyje człowiek, jest naszym naturalnym miejscem na Ziemi. Jesteśmy częścią przyrody. Nasze życie i zdrowie zależy od warunków panujących w środowisku. A jak jest? Niestety źle! Zanieczyszczona jest woda, powietrze i gleba, piętrzą się góry odpadów. Efekt cieplarniany, smog, dziura ozonowa, kwaśne deszcze, to już nasza codzienność, słyszymy o tym w telewizji, w radio, czytamy w gazetach i Internecie. A przecież środowisko, które jest zanieczyszczone ma negatywny wpływ na życie wszystkich istot żywych, ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Przebywanie w zanieczyszczonym środowisku przyczynia się do zwiększenia występowania chorób układu oddechowego, zaburzeń układu krążenia, bezsenności, bólu głowy, złego samopoczucia, chorób oczu, reakcji alergicznych ustroju i wielu innych. Co zrobić? Od czego zacząć, aby było lepiej? Trzeba zacząć od „sprzątania” swojego podwórka. Do zatrzymania istniejącego trendu, coraz większej i szybszej degradacji środowiska, potr…